10 sierpnia 2016

Isana Professional | maska nawilżająca do włosów mocno zniszczonych i łamliwych

Witajcie! Jak wiecie, moje włosy są bardzo kapryśne i trudno je ujarzmić. Zaś ten kosmetyk ma je poskromić w 60 SEKUND. Dla mnie bomba, osobiście ciężko mi wytrzymać choćby 10 minut z maską. A czy oto to maleństwo potrafi cokolwiek w minutę? Czy pic na wodę fotomontaż? Jeżeli chcecie poznać moje zdanie to zapraszam do małej recenzji!


6 sierpnia 2016

Mixa HYALUROGEL | krem intensywnie nawilżąjący

Witajcie! Mówisz i masz, kolejna recenzja. Tym razem będzie to krem z Mixa, produkt dzięki Klubie Ekspertek od Ofeminin. Nie spodziewałam się dostać do testów, także dziękuje ogromnie! Przyznaję, że nic nigdy z tej firmy nie miałam, więc do testów przyłożyłam się ogromnie. Stosowałam rano i wieczorem według zaleceń producenta. I co z tego wyszło? Zapraszam do dalszego czytania!


5 sierpnia 2016

Nowości, nowości!

Cześć, to znowu ja! Prawie trzy tygodniowa przerwa to trochę za dużo. A raczej o wiele za dużo. Spiąć tyłka nie mogłam, ale już jestem,jestem. Dzisiaj wspomnę o paru produktach i jednocześnie zapowiedziach następnych postów. Tak naprawdę, to tylko dwa produkty kupiłam. Resztę wygrałam bądź zostałam wybrana do testów. Szczerze? Dla mnie spoko, kto nie lubi wygrywać? To co, zaczynamy?


18 lipca 2016

Oillan balance, tonujący krem ultranawilżający


Witajcie! Dzisiaj trochę o kremie, który skradł moje serce. Produkt znalazł się w każdym urodzinowym pudełku ShinyBoxa. Mam już trochę otwartych kremów w łazience, ale nie mogłam się powstrzymać i go nie przetestować! Jeżeli chcecie się dowiedzieć o nim czegoś więcej, to serdecznie zapraszam.




Krem znajduje się w plastikowej miękkiej tubce o pojemności 40 ml. Wygląd graficzny jest miły dla oka. Kolor to "odcień naturalny". Idealnie wtapia się w skórę i wyrównuje koloryt. Jest lekki, szybko się wchłania i nie zapycha. Bardzo, ale to bardzo dobrze nawilża i łagodzi podrażnienia. Jest dość wydajny, nie potrzeba wiele produktu, aby dokładnie rozprowadzić na twarzy. Kolor utrzymuje się średnio 3-4 godziny, ale to nie ma wpływu na działanie kosmetyku.

Coś czuję, że będzie moim kolejnym ulubieńcem. Chociaż nie kryje niedoskonałości (nie taka jest jego funkcja) to na obecną chwilę zastępuje mi podkład. Z czystym sercem mogę go polecić. Jest on dla cery suchej, odwodnionej i wrażliwej.

Do następnego! 

16 lipca 2016

Mały haul + buble jakich mało

Witajcie! To chyba pierwszy raz, kiedy robię taki mały zakupowy post. Uwielbiam kosmetyczny shopping, nie umiem przejść obojętnie obok nich. Przeważnie wchodzę do drogerii z konkretną myślą co muszę kupić. Ale i w takich zakupach miewam spontaniczne zachcianki, my kobiety tak mamy. Nie trzeba tego rozumieć, wystarczy tolerować. :)
Dodatkowo pod koniec postu chcę pokazać Wam buble, których znienawidziłam całkowicie. Dawałam im szansę, ale wszystko kończyło się tak samo!

Ale już bez zbędnego przedłużania, zapraszam do czytania!



Komfort i higiena przede wszystkim. Miałam lekkie opory do pokazania tej części zakupów. Jednak są to zakupy jak każde inne, czego się tu wstydzić? Wkładki Discreet moim zdaniem biją nad głowę nad innymi wkładkami. Są super cienkie, dobrze przylegają do bielizny i nie rolują się jak to mają niektóre wkładki. W dodatku niezależnie jaką nosisz bieliznę, to i tak będą dobre, wystarczy że zwiniesz boczki.
Tampony O.B. I tu niewiele mam do powiedzenia. Dyskretne, dobrze chłonne i niezawodne.


Po stosowaniu pewnego szamponu moje włosy są w stanie krytycznym. Przesuszone na całej długości i spowodował łupież. Tak więc postawiłam na skuteczny Head&Shoulders. Mam wersję 2w1 i zapach jabłuszka. Nie miałam jeszcze tej wersji zapachowej, ale już pokochałam od pierwszego umycia.



Miałam już pomarańczową wersję tego antyperspirantu. Bardzo odpowiada mi dozownik, lepiej rozprowadza mgiełkę. Nie barwi ubrań, przyjemnie pachnie no i chroni. Nie jest to rewelacyjna ochrona, ale na co dzień wystarczająca. No i można używać po goleniu, ideał.

Bardzo słabo się opalam, a jak już to na raka i później "blada" opalenizna. Mam nadzieję na apetyczny brąz w te wakacje, tak więc jak zobaczyłam ten spray z Ziaji za dyszkę, to nie mogłam nie wziąć. Oby się sprawdził!




 Wyżej wspominałam o szamponie, który pogorszył stan moich włosów i wywołał łupież. Oto i on, czysta nienawiść. Z całego serca nie polecam i odradzam. On nie myje włosów, on je wysusza aż włos "piszczy". Plącze strasznie, po wysuszeniu jedno wielkie siano. Nawet stosując mocno nawilżające maski i odżywki nic się nie zmieniło. Nie wiem czy oddać komuś, czy lepiej wyrzucić.


Tutaj kolejne dno. Z początku nie miałam do niego większych obiekcji. Miał myć i tyle. Zapach sztuczny i chemiczny, ale nie utrzymuje się długo na skórze - do jakiejś godziny znika. Ale żel strasznie, ale to naprawdę strasznie wysusza skórę. Po paru użyciach łuszczyła się i odczuwało się dyskomfort. O tyle dobrze, że słabo wydajny. Zużyje tak szybko, jak się da i wyrzucę do kosza jak zawodowy koszykarz.



To na tyle moi drodzy. Mam nadzieję, że się spodobał wpis. Może ktoś już miał któryś z powyższych produktów i chciałby się wypowiedzieć, to gorąco zapraszam w komentarzach! I do następnego! :)

12 lipca 2016

Wyczerpana w każdym calu

Witajcie. Co u Was słychać? Ja szczerze powiedziawszy jestem wyczerpana i załamana. Czym? Pogodą! Już chyba od ponad tygodnia pada deszcz. Fakt, lubię burzową pogodę ale w granicach rozsądku. Chciałabym się w te wakacje opalić, ale czy będzie mi to dane? :) Może w sierpniu się uda!


A tak na poważnie, to pogoda mnie dobija. Psychicznie, jak i fizycznie. Przecież lato to pora spacerów, plażowania i imprezowania. Z tego ostatniego zrezygnowałam, wolę macierzyństwo. Ale przy samych chmurach nie chce mi się nawet pozmywać głupiego kubka po kawie, nie mówiąc już o wychodzeniu z domu. Gdyby nie wczorajsze sprawy urzędowe i polepszenie się pogody to bym prawdopodobnie kolejny dzień przesiedziała w mieszkaniu. Kataklizm totalny...

Kolejny post z serii " żale i smuty Sylwii ", ale od razu lepiej na sercu :)

Do następnego!


11 lipca 2016

Delia, żel micelarny

Cześć! Dzisiaj będzie co nieco o produkcie, który mnie nie mało zaskoczył. Dostałam go do testów dzięki BeautyTester. Nigdy nie używałam tego typu produktów, jedynie w formie płynu. Zapraszam więc do czytania :)



Żel znajduję się w małej plastikowej buteleczce o pojemności 50ml. Ze względu na rozmiar idealnie sprawdzi się na wyjazdach. Przy otwarciu czuć typowo micelarny zapach. Koszt takiej miniaturki to cena w granicach 6 zł. Z wydajnością też nie najgorzej, zależy od ilości nałożonego makijażu.
A jak się nim zmywa makijaż? Prosto. Zwilż twarz wodą i przy użyciu dłoni nanieść na nią żel, wmasuj do uzyskania piany i spłucz. Z delikatnym make up'em poradzi sobie dobrze, z mocniejszym potrzebne będzie kolejne podejście. Z produktami wodoodpornymi raczej sobie nie poradzi, aczkolwiek nie testowałam pod tym kątem. Próbowałam nim myć żelowy eyeliner od Maybelline i nie dał rady. Poza tym nie podrażnił, nie uczulił i nie zapychał. Delikatnie nawilżał, a jako samo mycie nim twarzy to optymalnie oczyszczał twarz. Generalnie spełniał swoje zadanie i to najważniejsze. Z tego co się orientuję można go nabyć w większej formie o pojemności 200ml, ale nie jestem pewna.

Jak widzicie sami, małe a zaskakuje człowieka. :) Żel będzie dobrą alternatywą dla wacików i innych pierdół podczas podróży. Wystarczy sama woda. Godne polecenia!

Do następnego!